Saturday, 5 June 2010

Magiczny sen

Snilo mi sie cos bardzo dziwnego.. Najpierw duchy wychodzace z ciala, wszystko sie dzialo z MM i ERW, wszedzie z nimi chodzilam, robilismy rozne rzeczy, chcialam sie od nich troche oddalic, ERW nie chciala mnie odstapic na krok. Pozniej spotkalam jakiegos kolesia co mial strzykawki. Kazdy je bral do ust, to byl jakby alkohol, ale sie pozniej okazalo, ze to bylo LSD. Ja juz bylam na tyle zmeczona szukaniem drzwi do wyjsia, ze mi bylo wszystko jedno, czy zjem taka strzykawke, czy nie. Wszystko dzialo sie jakby w starej szkole, sciany byly ciemne, brudne, niektore drzwi byly okratowane, niektore pokoje mialy po kilka drzwi, one sie laczyly, ale zazwyczaj byly zastawione szafami. Czasami niektore pokoje mialy w sobie prysznic. Poszlismy do auli, a tam wlasnie Hitler i jego podwladni przedstawiali kabaret. Wszyscy sie smiali, a ja chcialam uciekac. Trzeba bylo zrobic jakies zadania by w ogole mozna bylo wyjsc. Jakies gry z innymi ludzmi. Trzeba bylo sie np zamieniac butami albo ubraniami. Nagle zasnelam.. Snilo mi sie, ze rysuje obraz, bobra co je rybe, zaraz zmazalam ta rybe i narysowalam noworodka, w polowie juz zjedzonego. Taka polana z jeziorem i nagle podnioslam glowe i bylam na parkingu, a tam latala wielka pszczola, wiec w koncu ja zabilam moim obrazem. Nagle sie obudzilam i bylam nadal w szkole, na korytarzu. Ludzie chodzili we wszystkie strony. Na podlodze bylo pelno kartek, same scenariusze. Pod sufitem wisialy kolorowe swiatla, po bokach staly kamery. Kiedy tak patrzylam na tych ludzi i staralam sobie uswiadomic kim oni sa, zauwazylam aktorow z kabaretu, chodzili patrzac w podloge, nagle przyszla ERW i mnie zabrala. Obudzilam sie juz w moim lozku..

No comments:

Post a Comment