Thursday, 23 September 2010

Pelnia, cytadela, spacer i.. desperados

Spotkalam sie dzisiaj z Jarkiem, pogadalismy duzo na temat zwiazkow itp. Jednak wypilam piwo, tzn 2 desperadosy, bo juz nie moglam wytrzymac :P. Stwierdzilam, ze jak mam zapalenie pecherza to najlepsze lekarstwo to takie co przeplucze mi nerki - czyli piwo :D. Zobaczymy, czy zda egzamin. No ok, jeszcze lykam jakies tabletki na to, niebieskie i zielone. Byle sie wyleczylo, bo boli nieraz jak ja-pierdole ;[..

2 dni do pracy jeszcze (no dzisiaj mialam wolne, ale sie nie wyspalam przez ten pecherz) i weekend. 2 dni wstawania o 6, bo na 8:30 musze byc w pracy. Koncze o 14:30 i ja nie wiem co mam niby o 15 robic.. W razie czego umowilam sie jutro z kumpela na 'brwi' (henna i te sprawy) a w piatek przyjedzie Kot, takze juz bede wiedziec co robic :)..

Mam tez nadzieje, ze w pracy w koncu powiedza jaka jest nadchodzaca premia, zatrudniaja nowych ludzi i nie maja czasu na tych co juz sa.. Troche przygnebiajace. Dusze sie juz w tej robocie, wazne by premia byla ok i wyplata. Po to sie w koncu czlowiek meczy. Bo nadal nie wiem, co bym chciala robic w zyciu..

No comments:

Post a Comment