Koncert Malenczuka byl swietny. Mimo tego, ze nie bylo gdzie stac, bo dziadki i babcie [srednia wieku na koncercie to jakies 60 lat!] porozstawiali wszedzie krzesla i prawie wszyscy siedzieli.. Mialam moje male 0,3 m kwadratowe, gdzie sobie drygalam do piosenek.. W sumie na koncercie bylam sama, pozniej poszlam na piwo z ludzmi. Na noc pojechalam do Kuby, a rano.. rano bylo tak upalnie, ze pojechalismy 'pooddychac swiezym powietrzem' do centrum handlowego, gdzie maja klimatyzacje.. No i dzisiaj powrot do pracy, wiec znow [na szczescie z klima] siedzialam 8,5h.. No i odwiedziny kolezanki i jej nowo wykonczonego mieszkania.
W sumie cos co mnie cieszy, to Castle Party, do ktorego pozostalo 15 dni :)..
No comments:
Post a Comment