Niektore tematy sa mi tak niezrozumiale.. I nie mowie tutaj o jakis naukowych, tylko o normalnych relacjach miedzy ludzmi.
Jeden przyklad: Jest sobie para, uklada im sie dobrze, spotykaja sie ze soba od 3 lat, mieszkaja od 2.. Ona ma swoje mieszkanie, jakby juz ich. Nagle sie okazuje, ze on dostaje kawalerke, mala, ciasna.. On woli sie wyprowadzic, bo bedzie jego. A to, ze ona ma 'ich' wspolne mieszkanie to juz go nie obchodzi. I jeszcze z takim uczuciem 'spokojnie, dopiero za miesiac sie rozstaniemy'.. ;/..
Przyklad dwa: Ma prace, ma dziecko. Miala meza, cos sie nie ukladalo, zerwali. Ona chodzila do pracy, miala zdumiewajace wyniki. Nagle, nikt nie wie co sie stalo, zaczela znow pic. Zaczela robic dlugi, przestala sie pokazywac w pracy. I jeszcze zero tupetu, naciagac innych na pomoc, taka parszywa.
Nie chce o tym myslec, ale nie tez nie chce o sobie. A reka boli jak pojebana.
No comments:
Post a Comment