Monday, 8 March 2010

Urlop na 'zyczenie'

Niestety, zabalowalam wczoraj na imprezie, za duzo alko, ale impreza byla wysmienita. Wytanczylam sie na parkiecie. No i nie wrocilam do domu po imprezie.. Takze bylo do przewidzenia, ze do pracy nie pojde. Wrocilismy chyba kolo 2 albo 3. Dzisiaj wstalismy powoli.. Sniadanko a pozniej TESCO i zakupy.. Bosh, juz pieniedzy nie mam, dobrze, ze juz niedlugo wyplata ;D.

Na obiad zrobilam PESTO, tzn ugothowalam makaron i dalam sloiczek takiego made by Tesco ;).. Mi smakowalo, ale reszta oczywiscie wybrzydzala. Jak nie gotuje - zle, jak zrobie tez niedobrze.. Ehh, dogodzic ludziom w dzisiejszych czasach graniczy z cudem.

Jutro juz nie moge sie wymigac od pracy, 4 dni zostaly do weekendu. W ogole tak jak sie nie moglam doczekac IMPREZY tak teraz sie denerwuje i czas przyspieszyl barrrdzo! Zanim sie obejrze juz bedzie sobota.. No i w sumie zajebiscie ;D.. Gorzej bedzie pooo.. ale tym sie nie bede jeszcze przejmowac ;D.

Humor moj? Jak kota z pecherzem.. Chyba sie robi okresowo, brzuch boli i to akurat teraz ;/.. A na dodatek ta mala pigwa kkk idzie przez kolejne kilka dni do pracy na ta sama godzine co ja. Juz widze poranna walke.. Damn..

Dobranoc.

No comments:

Post a Comment