Friday, 19 August 2011
Myslenie
Uhu uhu, dzwieki pozytywu wychodza ze mnie. Wiem co lubie i jak te mysli wiruja wkolo to mi dobrze. Trzeba sie na tych myslach zatrzymac. Wyrzucic negatywy, szara codziennosc. W koncu wariaci sa ponoc szczesliwi. Zostanmy wariatami.
Amen.
Tuesday, 16 August 2011
Myslami za daleko
Dzieja sie dziwne rzeczy, boli mnie srodek. Mysli wiruja gdzies, nie moge sie skupic.
Musze sie oczyscic z toksyn.
Czas leci za szybko i denerwuje sie tym.. nie wyjdzie mi dzis opisanie mysli, bo zaczynam analizowac nawet znaczenie wielokropka. Chce zejsc na ziemie.
Musze sie oczyscic z toksyn.
Czas leci za szybko i denerwuje sie tym.. nie wyjdzie mi dzis opisanie mysli, bo zaczynam analizowac nawet znaczenie wielokropka. Chce zejsc na ziemie.
Saturday, 6 August 2011
korek
Sytuacje w zyciu mnie zadziwiaja. Cos sie nieraz tak dzieje, ze NIE WIEM co powiedziec. Intryguje mnie kwestia sposobow jak informacje potrafia trafic do czlowieka. Zaskakujaca jest kolejnosc, krok po kroku jak do czegos dochodzi. Czuje sie czasami jak w grze przygodowej, ze musze zrobic jakis krok i np. dostac jakis przedmiot, ktory uzyje w kolejnym zadaniu. Bez przedmiotu nie przejde dalej. I dodatkowo jakbym czytala instrukcje - nie, ze musze sie domyslac czy obserwowac akcje gry, ale ktos jakby kierowal i z gory mi powiedzial zrob to i to by otrzymac to.
Nie moge wyjsc z podziwu. Po prostu sytuacja i rozwiniecie akcji przekroczyly same siebie. Beton.
Nie moge wyjsc z podziwu. Po prostu sytuacja i rozwiniecie akcji przekroczyly same siebie. Beton.
Monday, 1 August 2011
connection lost
Zaczal sie sierpien. Deszcz zmywa resztki zludzen o lepszej pogodzie i o tym, ze pojade na ten dziwny woodstock. Sa 2 powody dla ktorych chcialabym jechac: prodigy i jedzenie krisznowcow.
Jak pomysle, ze wydalam juz cala kase z sierpniowej wyplaty to slabo mi. Chyba za malo zarabiam - przynajmniej za malo do poziomu zycia, ktorym lubie zyc. Kupuje drozsza paste do zebow niz przeznaczam na jedzenie w ciagu tygodnia.. kremy, kosmetyki i inne - by sie dobrze czuc. I to sie zwraca w postaci, chwilami, euforycznie dobrego samopoczucia.
Skonczenie z imprezowaniem, wiecznym piciem i drogimi zabawami, ktore wczesniej wydawalo sie niemozliwe, stalo sie zbawieniem. Ciesze sie, ze w wieku 23 lat 'ogarnelam sie' na tyle, by moc isc do przodu.
Ciesze sie, bo maluje sie cos nowego i juz widze dobrze dobrane kolory - obraz bedzie dobry. No i nadal wierze, ze w sierpniu wyjdzie slonce i ten 'ostatni' wakacyjny miesiac bedzie zacny.
I z jednej strony ubolewam, ze dla mnie beztroski - wakacyjny okres zycia sie juz skonczyl, ale nie zamienilabym mojego obecnego stanu rozwojowego na zaden inny etap mojego zycia. I will do it and I do it well.
Subscribe to:
Posts (Atom)