Zmyslone. Udowodnione. Jebcie sie wszyscy, co prosicie i co dzialacie na potege jednostki w kwestii zawodowej. Jeb sie - bezludny, ktory dzwonisz do mnie po nocach. Jeb sie - ty, co wiecej ponad mnie widzisz.
Ty nieistotny - lekarstwem udawales byc w dawkach potrzebnych. Zdawales sie byc antybiotykiem na niesycacy seks. Stales sie smieciem, paskiem do wycinania, kredka do mazania. Tak idealnie niewazny.
A ja, staczajac sie, wspinam sie. Daje tym, co nie maja. Zabieram tym, co maja wyjebane.
Nie wytlumaczysz mi, ani ja tobie. Jest droga, moja, co nie pokryje sie z twoja. Bedzie po prostu zbyt doslowna, zbyt dopadowana do mojego "barwnego" zycia.
Tuesday, 30 November 2010
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
hmmm. nie wiem co mam napisać. uznaję to za twórczość, ładnie napisana twórczość, a nie zwierzenia z życia... może dlatego, że trudno czasem cokolwiek pisać, gdy zna się / wie się tak mało...
ReplyDelete