Heh.. Ciezki weekend. Zua choroba.
6 dni zwolnienia, problemy z mowa. Gardlo, antybiotyki. Znow.
Ciezka rozmowa, musialo sie zakonczyc to, co sie zaczelo raptem 3 miesiace temu. Cos bylo niewystarczajace. Odleglosc, brak mozliwosci codziennej wymiany mysli i chaos. Ciezko komus powiedziec, ze nie chce sie wiecej walczyc, inwestowac w mysli, ktore zaczely sie ulatniac z predkoscia katapulty. Przykro mi z tego powodu, serio.
Znow zaczynam podroz sama. Tym razem chce sama. Rehab.
Monday, 22 November 2010
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
ja z chorobami na szczęcie nie mam problemu.
ReplyDeletea co do podruzy. nie wiem jaka masz na myśli. ale moja podróz zycia trochę z przymusu, trochę z wyboru jak na razie jest taka, że podróżuję sama. da radę się przyzwyczaić i nie jest tak tragicznie źle ;) a nawet lepiej niz dobrze bywa ;)